Tu podaj tekst alternatywny
eXTReMe Tracker
Kategorie: Wszystkie | Burdel | Koalicja | Ojciec Dyrektor | Opozycja | Rząd | Z życia Kaczek
RSS
czwartek, 13 kwietnia 2006
Mamy IV Rzeczpospolitą !!!
Kaczyński i Lepper: Mamy dobrą wiadomość dla Polski
"Wszystko jest na najlepszej drodze. Polacy mogą być przekonani, że mają w końcu to na co czekali od 6 miesięcy, czyli mają większościowy rząd, który będzie zmieniał Polskę" - powiedział Jarosław Kaczyński na konferencji koalicyjnej

Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że prace nad powołaniem koalicji idą sprawnie i szybko. "Mamy już deklarację, z szacunków dla naszych partnerów nie ogłaszamy załączników" - oświadczył Jarosław Kaczyński na konferencji, w której uczestniczą też szef Samoobrony Andrzej Lepper oraz premier Kazimierz Marcinkiewicz.

"Program koalicji PiS i Samoobrony jest dobry dla Polski i interesów Polaków" - podkreślił szef Samoobrony Andrzej Lepper. Dodał, że obie partie są zgodne co do tego, że koalicja powstanie. "Chcemy tej koalicji, która ma program solidarnego państwa, państwa, które będzie wdrażać politykę prorodzinną, prorozwojową, program, który stawia na gospodarkę i widzi problemy finansowe państwa" - argumentował Lepper. Dodał, że PiS i Samoobrona nie wykluczają przystąpienia do koalicji PSL i LPR.

Lepper: nie ma żadnych przeciwwskazań co do mojej funkcji w przyszłym rządzie

"Oczywiście ja podtrzymuję nasze stanowisko i tu nie ma żadnych przeciwwskazań co do mojej funkcji w przyszłym rządzie" - zaznaczył szef Samoobrony, który wielokrotnie wcześniej podkreślał, że chce zostać wicepremierem. Dodał jednak, że na razie nie rozmawiano o sprawach personalnych.

Przyznał, że jest zadowolony z tego, co usłyszał od premiera Kazimierza Marcinkiewicza o koalicji PiS z Samoobroną.

"Słuchałem konferencji pana premiera i pan premier powiedział, że koalicja ta jest koalicją dobrą. Nie było żadnej wypowiedzi (...), że jest to przymus. Absolutnie nie. Jest koalicja, ja tak usłyszałem i jestem zadowolony z tego, co powiedział pan premier" - podkreślił Lepper.

Lepper zapewnił, że Samoobrona nie "wystawia jako progu podatku obrotowego i minimum socjalnego". Dodał, że minimum socjalne to "sprawa polityki prorodzinnej, która już jest - mimo że rząd jest mniejszościowy - wdrażana w życie".

Marcinkiewicz: program solidarnego państwa jest oparty na dwóch kolumnach

Uczestniczący w konferencji premier podkreślił, że "program solidarnego państwa jest oparty na dwóch kolumnach". "Pierwsza kolumna odpowiada za szybki i stabilny wzrost gospodarczy" - zaznaczył. Jak dodał, jest tu pełna zgoda z Samoobroną, że finanse publiczne "muszą być w ryzach", a deficyt budżetowy nie może być zbyt duży.

Jak dodał premier, drugi filar to "odpowiednia, solidarna polityka z tymi, którzy w Polsce najbardziej potrzebują korzystania ze wspomożenia państwa".

Deklaracja programowa

Koalicyjna deklaracja programowa "Solidarne państwo" stanowi, że celem koalicyjnego rządu będzie "budowa silnego i uczciwego państwa".

Dokument nie został dziś podpisany. Uczestnicy rozmów koalicyjnych ze strony PiS podkreślali w ostatnich dniach, że intencją ugrupowania jest to, by dokument został podpisany przez wszystkie ugrupowania, które zdecydują się utworzyć koalicję rządową. W deklaracji jest mowa o tym, że stronami porozumienia są PiS, Samoobrona oraz inny, nie wymieniony z nazwy podmiot polityczny. Autorzy dokumentu zarówno w nagłówku deklaracji, jak i w jej treści pozostawili miejsce na wpisanie trzeciego koalicjanta.

Uzgodniona przez PiS i Samoobronę koalicyjna deklaracja programowa zakłada, że osoby prawomocnie skazane za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego o charakterze kryminalnym nie będą obejmowały funkcji publicznych.

Według porozumienia, funkcji publicznych nie będą obejmowały też osoby podejrzane o korupcję lub o związki ze światem przestępczym. "Funkcje publiczne mogą pełnić tylko osoby uczciwe i kompetentne" - napisano w dokumencie.

Stało się. Jest IV Rzeczpospolita. Z przestępcami i populistami w roli głównej. Cóż więcej dodać.....
Nie ufamy Kaczyńskim
Mniej ufamy Kaczyńskim

Radykalny spadek zaufania do prezydenta. Według ostatniego sondażu CBOS Lech Kaczyński stracił w ciągu miesiąca 11 punktów procentowych

PiS w sondażach popularności partii ma bardzo dobre notowania. Nawet jeśli przegrywa z PO, to o włos.

Jednak zupełnie inne wyniki przyniósł wczoraj sondaż zaufania do polityków, przeprowadzany przez CBOS. Zaufanie do prezydenta Lecha Kaczyńskiego deklaruje 43 proc. badanych, choć w styczniu było to 64 proc. W ciągu kilku tygodni prezydentowi przestało ufać 11 procent Polaków. Od stycznia prezydent stracił 21 procent. Jego brat Jarosław, prezes PiS, ma jeszcze gorsze notowania - ufa mu tylko 34 proc. badanych. Lider rządzącej partii w ciągu miesiąca stracił zaufanie 10 procent badanych, w ciągu czterech miesięcy - 19 procent.

Skąd ten spadek? Rzecznik PiS Adam Bielan tłumaczy: - Ostatnie badanie zostało przeprowadzone zaraz po sprawie z odznaczeniem dla generała Wojciecha Jaruzelskiego. Z kolei Jarosław Kaczyński zapłacił cenę za polityczną batalię o utworzenie koalicji - mówi. Zdaniem Bielana nie można zapominać, że ludzie postrzegają obu braci wspólnie. - Jak traci jeden, to samo dzieje się z drugim - tłumaczy Bielan.

-To spadek bez precedensu, jak na pierwsze miesiące rządzenia - mówi jednak politolog Radosław Markowski. Markowski nie ma wątpliwości: - Ludzie po prostu oceniają to, co widzą. A ostatnie pół roku to była katastrofa. PiS okazało się partią nieprzygotowaną do rządzenia. Jarosław Kaczyński w sposób niezrozumiały dla ludzi "kiwa" partnerów. Prezydent jest postrzegany jako cień brata, bez wizji polityki zagranicznej, przerażony, gdy znajdzie się za granicą. Prawdopodobnie to wszystko się skumulowało - ocenia Markowski.

W najbliższym czasie Jarosław Kaczyński nie będzie miał okazji do poprawy notowań. Przed Wielkanocą może doprowadzić tylko do porozumienia z Andrzejem Lepperem. PSL się waha, czy wejść do koalicji, a w LPR gotowość porozumienia z PiS deklaruje tylko gruparozłamowców. Wczoraj do koalicji z PiS wezwała władze Ligi piątka posłów - Anna Sobecka, Bogusław Kowalski, Robert Strąk, Andrzej Mańka i Gabriela Masłowska. Liderzy LPR twierdzą jednak, że za tą akcją stoi PiS. Zamieszanie może więc znów obciążyć konto Jarosława Kaczyńskiego.

PIOTR ŚMIŁOWICZ
źródło
środa, 12 kwietnia 2006
Sondaż "Rzeczpospolitej"
PiS i Platforma idą łeb w łeb

W nowym Sejmie ewentualna koalicja PO-PiS miałaby miażdżącą przewagę. 389 głosów to znacznie więcej, niż potrzeba do zmiany konstytucji.


Opozycja, czyli Samoobrona i SLD, uzyskałyby w sumie niewiele więcej mandatów, niż teraz ma samodzielnie zarówno partia Andrzeja Leppera, jak i ugrupowanie Wojciecha Olejniczaka.

Inna możliwa koalicja to tylko porozumienie PiS z Samoobroną. Te dwa ugrupowania miałyby jednak słabą, kilkumandatową przewagę nad opozycją.

Sondaż "Rzeczpospolitej" potwierdza po raz kolejny, że do Sejmu nie weszłyby ani LPR, ani PSL. Notowania tych partii ustabilizowały się na dwu-, trzyprocentowym poziomie.

W badaniu sprzed trzech tygodni Platforma po raz pierwszy od wrześniowych wyborów wyprzedziła PiS. Teraz oba ugrupowania idą łeb w łeb. Poparcie dla PO spadło o 4 punkty, a dla PiS wzrosło o 1. Samoobrona zyskała 1 punkt, z kolei SLD straciło 3 punkty.

Są to wszystko zmiany niewielkie, mieszczące się w granicach błędu statystycznego. W przypadku tego sondażu wynosi on ponad 4 procent.

W ostatnich trzech tygodniach miały miejsce dwa ważne wydarzenia polityczne: debata nad samorozwiązaniem Sejmu i zapowiedź, że PiS zamierza tworzyć rządową koalicję z Samoobroną. Żadne z tych wydarzeń nie spowodowało jednak, że więcej ankietowanych chciałoby pójść na wybory. Liczba tych, którzy deklarują, że "zdecydowanie pójdą" bądź "raczej pójdą" głosować, powoli, ale systematycznie maleje. Gdyby wybory odbyły się w miniony weekend, udział w nich wzięłaby niewiele ponad połowa uprawnionych.
źródło

Cały świat sie uwziął na Radio Maryja - powody wg autorów felietonów w Radio Maryja
Dwa powody napaści
Prof. dr hab. Bogusław Wolniewicz:

Społeczny Zespół ds. Etyki Mediów zrodził się z potrzeby siły, z faktu, że chce się nałożyć w Polsce kaganiec na swobodę publicznej dyskusji, czyli chce się wprowadzić ukrytą cenzurę. A organem takiej cenzury staje się, i to coraz wyraźniej, ta tak zwana Rada Etyki Mediów. To jest jeden z forsowanych dziś usilnie pseudoautorytetów, autorytetów z urzędniczej nominacji - mówi się: "Ty będziesz autorytetem i my ciebie wypromujemy". Otóż my chcemy przeciwstawić się tym roszczeniom, a przynajmniej spróbować im się przeciwstawić.

Nasz zespół nie uważa siebie za żaden autorytet i do żadnego autorytetu nie pretenduje, jest to jedynie wolny głos obywatelski, który chce wyrażać i uczucia, i aspiracje wielu naszych rodaków w kraju i na obczyźnie. To oni, nasi rodacy są autorytetem. My ten zespół najwyżej możemy stanowić o tyle, o ile oni stoją za nami i o ile ich uczucia wyrażamy. Właśnie widzimy wielki bezpardonowy atak na Radio Maryja. To już czwarty taki na przestrzeni ostatnich 10 lat, bo pomniejszych nie liczę. Odczekano równo rok od śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II, który nad tym Radiem trzymał swoją opiekuńczą dłoń. Przystąpiono teraz do akcji na całego, i to zaraz następnego dnia - 3 kwietnia; 2 kwietnia była rocznica. 3 kwietnia zaczęła się akcja. A za pretekst posłużył felieton pana redaktora Michalkiewicza. W tym dniu - to był poniedziałek - ta tak zwana Rada Etyki Mediów wyraziła "oburzenie językiem nienawiści i prymitywnego antysemityzmu", jakiego używa się na falach Waszej rozgłośni. (...) W czwartek ukazał się w prasie list otwarty pana Marka Edelmana, w którym zarzuca on Waszemu radiu - tu znowu cytuję - że szerzy ksenofobię, szowinizm i antysemityzm, że niektóre Wasze audycje nie odbiegają od hitlerowskiego "Sturmera". To był czwartek. W piątek zostało upublicznione wystąpienie nuncjusza do Episkopatu, a "Rzeczpospolita" powiadomiła o tym na czołowym miejscu pierwszej strony wołowymi literami tytułu "Watykan mówi dość". I ten tytuł tuż nad zdjęciem Ojca Dyrektora pochylonego w studiu nad konsolą, a zaraz obok figury Matki Bożej Fatimskiej. Jak widać - ufam, że wszyscy Państwo to widzą - atak na Radio Maryja wszedł w nową fazę. Na nową jakość. (...) Ja z Markiem Edelmanem polemizować nie będę. (...) Muszę i chcę natomiast coś powiedzieć o wciąganiu w akcję przeciw Wam Watykanu. Ale znów nie po to, żeby polemizować z listem stamtąd. To nie jest moją intencją.
(...) Ja chcę tutaj dać tylko wyraz pewnemu złemu przeczuciu, które mnie przy tym nachodzi. Otóż powody ataku na Radio Maryja są dwa: jednym jest to, że łamie ono samym swoim istnieniem monopol lewackich mediów w Polsce. To jest sprawa jasna. Ale prócz łamania monopolu Wasze Radio łamie też pewne tabu. Stara maksyma głosi: De mortibus nihil nisi bene (O zmarłych nic, chyba że dobrze). A teraz pojawiła się nowa maksyma: O Żydach nic, chyba że dobrze. Nie wolno na ten temat powiedzieć nic krytycznego, nie popadając automatycznie - taki mechanizm, tak działa automat - pod anatemę antysemity, a może jeszcze i rasisty. Immunitet ma tu być całkowity. Ludzie, proszę Ojca, tej anatemy panicznie się boją. A Wy się nie boicie. Naród żydowski ma oczywiście swój interes. My to dobrze wszyscy rozumiemy. Ale Naród Polski też ma swoje interesy i one z tamtymi interesami bynajmniej nie zawsze są w zgodzie. (...)
I Wy się od tego nie uchylacie, od tego opowiedzenia się. Według tego, co słucham - a słucham Was od paru lat - grzecznie i oględnie, ale zarazem stanowczo stajecie w takiej sytuacji na gruncie polskiej racji stanu. Zdawałoby się, że sama przez się zrozumiała, a tymczasem to jest właśnie złamaniem tabu. Otóż zmierzam do tego mojego złego przeczucia, o którym wspomniałem, do tego służy to wszystko, co mówię. Otóż nikt na świecie nie boi się epitetu antysemity tak przeraźliwie jak Niemcy. I boją się oczywiście nie bez powodu, bo wiedzą, co zrobili. Niemcy to wielki charakter. Ale III Rzesza przetrąciła im kręgosłup moralny. I ten kręgosłup nie zrósł im się do dzisiaj. I ich to złamane miejsce boli. Ten złamany kręgosłup boli. Jest moim zdaniem pewną nikczemnością stale tych Niemców w to bolące miejsce urażać, stale ich tam szturchać. I w ten sposób, proszę Ojca, doszliśmy do mojego przeczucia w sprawie owego listu z Watykanu. Już zaraz kończę. Wyjawiam to swoje przeczucie z dużym wahaniem i podkreślam, że czynię to wyłącznie na moją odpowiedzialność. Otóż rośnie we mnie straszne podejrzenie. Podejrzenie, że ci, którzy ten nowy atak na Was organizują, próbują wykorzystywać fakt, że nowy Papież jest Niemcem i że ogromnie trudno musi mu być stanąć otwarcie w obronie kogoś, kto przez media, a może i przez jakąś część jego otoczenia, został okrzyczany antysemitą. Sapienti... Mądrej głowie dość dwie słowie. Powiedziałem Ojcu i Państwu, którzy nas słuchają szczerze, co myślę w tej sprawie. Niech mi to będzie policzone, jak nie na tym świecie, to może na tamtym.
Fragment wtorkowej wypowiedzi dla Aktualności Dnia Radia Maryja
źródło

OŚWIADCZENIE
Lublin - Warszawa, 9 kwietnia 2006

Społeczny Niezależny Zespół ds. Etyki Mediów

W Polsce nasila się dziś akcja zmierzająca wprost do głębokiego zredukowania w mediach wolności słowa i do wprowadzenia w nich niejawnej, ale tym skuteczniejszej cenzury. Akcji tej służy szeroka dezinformacja opinii publicznej.

Manipulacje prawdą i deformacje informacji dotyczących spraw istotnych dla życia społecznego są silnym uderzeniem w godność człowieka. Ze szczególnym niepokojem obserwujemy manipulacje, nasilające się w ostatnich dniach, dokonywane na informacjach dotyczących Radia Maryja. Rozgłośnia ta i TV Trwam nie tylko umacniają pluralizm mediów w Polsce (gdyby nie ich obecność, trudno byłoby się dopatrzyć istotnych różnic w programie i sposobie przekazywania informacji pozostałych dużych podmiotów medialnych), lecz przede wszystkim służą licznej, kilkumilionowej rzeszy słuchaczy, których postaw są wyrazicielem. Wszelkie lekceważące lub nawet wrogie odnoszenie się do programu Radia Maryja ze strony laickich mediów bądź innych instytucji to zarazem okazywanie swojej niechęci wobec dużej części Narodu Polskiego.
Jednym z instrumentów tej akcji budowania kłamstwa jest tzw. Rada Etyki Mediów, samozwańczo strojąca się w togę moralnej wyroczni.
Czas już, żeby się tym zamachom na wolność słowa i manipulowaniem prawdą przeciwstawić, i to w sposób zorganizowany. Dlatego zawiązuje się od zaraz Społeczny Zespół ds. Etyki Mediów, którego niżej podpisani są grupą inicjującą. Zespół stawia sobie następujący cel: informować rzetelnie opinię publiczną w kraju i na świecie o wszelkich poczynaniach w mediach i wokół nich, które zagrażają bądź obyczajności, bądź swobodzie publicznej dyskusji.
Prosimy o poparcie wszystkich, którzy podzielają nasze zaniepokojenie powstałą sytuacją.
prof. dr hab. Bogusław Wolniewicz
ks. prof. dr hab. Czesław S. Bartnik
o. prof. dr hab. Mieczysław A. Krąpiec OP


Na apel tych wybitnych postaci odpowiedziały już inne osoby, które są poważnie zaniepokojone manipulacjami dokonywanymi od wielu lat w mediach, a nasilającymi się w ostatnich tygodniach i dniach:
inż. mjr AK Paweł Świetlikowski
Olgierd Baehr
prof. dr hab. Marcin Grynia -
prawdopodobnie błędne imię
prof. dr hab. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz
- Dyscyplina: fizyka
prof. dr hab. Edmund Kozal - Dyscyplina: zootechnika
prof. dr hab. Jerzy Marcinek - Dyscyplina: melioracje wodne
prof. dr hab. Henryk Szydłowski - Dyscyplina: fizyka
prof. dr hab. Zygmunt Zagórski - Dyscyplina:   mechanika ; budowa i eksploatacja maszyn
prof. dr hab. Ludwika Sadowska - Dyscyplina: medycyna
prof. zwycz. Jadwiga Moniuszko-Jakoniuk nauki farmaceutyczne ; medycyna
prof. Stanisław Więckowski - Dyscyplina: biologia
prof. dr inż. Józef Wysocki - Dyscyplina: fizyka
dr Jerzy Achmatowicz - Dyscyplina: nauki filozoficzne
red. Helena Pasierbska-Wojtowicz
red. Wojciech Reszczyński
inż. Alojzy Szablewski
Stanisław Pieszko, Litwa
prof. dr hab. Jerzy Czyż
prof. Włodzimierz Bojarski
- Dyscyplina: energetyka
kpt. żw inż. Zbigniew Sulatycki
red. Zbigniew Tyszko, Norwegia
doc. dr Jan Borkowski
- Dyscyplina: ogrodnictwo
prof. dr hab. Leszek Jankiewicz - Dyscyplina: ogrodnictwo
doc. dr hab. Krystyna Górecka - Dyscyplina: ogrodnictwo
prof. Teodor Zagierski, Uniwersytet w Oslo - Dyscyplina: fizyka

Wkrótce osoby te powołają zespół roboczy, który będzie przygotowywał informacje dla opinii społecznej dotyczące kłamstw i manipulacji, zwłaszcza dotyczących działalności Radia Maryja i TV Trwam.
źródło
wtorek, 11 kwietnia 2006
Rydzyk wypoczął
Zawrócony z raju
Ojciec Tadeusz Rydzyk musiał skrócić o kilka dni tropikalne wakacje na hiszpańskiej Teneryfie

Ojcu Rydzykowi zaczął się palić grunt pod nogami, bo Watykan nakazał biskupom podjęcie ostrych kroków w sprawie jego medialnego imperium. Z kolei media ujawniły podejrzane operacje finansowe współpracowników ojca dyrektora.
Do ciepłych krajów ojciec Tadeusz Rydzyk (61 l.) wyleciał 2 kwietnia z asystentem ojcem Grzegorzem Mojem (38. l). Właśnie tego dnia wszyscy Polacy wracali pamięcią do wydarzeń sprzed roku, kiedy odszedł od nas papież Jan Paweł II.
Mieli mu za złe, że wyjeżdża
Już na warszawskim lotnisku Okęcie podczas odprawy inni pasażerowie nie szczędzili pod adresem ojca dyrektora krytycznych uwag. Jeden z nich zarzucił mu, że za pieniądze biednych ludzi, rok po śmierci Wielkiego Polaka, zamiast się modlić wyjeżdża na tropikalną wyspę.
Samolot linii Air Europa na Teneryfę przez Gran Canarię był opóźniony. Podróżowali nim przede wszystkim ci, którzy wykupili wczasy w dwóch biurach podróży. Ojciec Rydzyk dojechał do samolotu małym busikiem z kilkoma innymi spóźnionymi turystami. Wszyscy wsiedli tylnymi drzwiami samolotu.
- Nie wszyscy wiedzieli, że on leci z nami. Siedział w tylnej części samolotu. No i się spóźnił. Kilka osób do niego podeszło chwilę porozmawiać. Witał się i przedstawiał swojego asystenta. Był miły i sympatyczny. Jeden z pasażerów zrobił sobie z nim zdjęcie - opowiada jeden z turystów prosząc o zachowanie anonimowości. - Nie chciał powiedzieć, gdzie się zatrzyma ani po co jedzie na wyspę.
Na Teneryfie samolot wylądował późną nocą. Z lotniska wszyscy rozjechali się autokarem do hoteli. Wiadomość o VIP-ie na pokładzie rozchodziła się wśród polskich turystów. Postanowiliśmy sprawdzić, czy ojciec Tadeusz udał się na wyspę w sprawach zakonnych. Niestety - w żadnym z zakonów nie spędził ani jednej doby.
- Nie, u nas nie ma i nie było takiego ojca. Na liście mam tylko niemieckich zakonników - powiedział nam ojciec Beningo, odpowiadający za wszystkie trzy zakony w Puerto de la Cruz.
Wyspa to raj dla turystów, szczególnie jeśli ktoś zaszyje się w 5- -gwiazdkowym hotelu, których jest tam bez liku. W minionym tygodniu temperatura na wyspie przekraczała 25 stopni Celsjusza. Z dnia na dzień przybywało turystów.
- Wiem, że ojciec Tadeusz jest na wyspie. Wspominali o tym Polacy, którzy z nim przyjechali - powiedziała nam jedna z rezydentek biura podróży.
Czarne chmury nad imperium
Ojciec dyrektor codziennie telefonicznie kontaktował się ze słuchaczami Radia Maryja. Jednak wypoczynek szybko się skończył. W środku urlopu o. Rydzyka Stolica Apostolska listownie nakazała polskiemu episkopatowi, by ukrócił polityczne zapędy Radia Maryja.
- Proszę potraktować to jako poważne ostrzeżenie - napisał abp Józef Kowalczyk, nuncjusz apostolski. Medialne imperium ojca Rydzyka zostało zagrożone. Postanowił skrócić urlop i wrócił do kraju.
W sobotę padł kolejny cios. "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że najbliższy współpracownik o. dyrektora stracił na giełdzie kilka milionów zł. Wśród nich pieniądze ze sprzedaży świadectw NFI, które Radio Maryja zbierało od słuchaczy na ratowanie Stoczni Gdańskiej.
Wkroczy prokurator?
Według różnych źródeł, o. Rydzyk zebrał na ten cel od kilkudziesięciu milionów zł do nawet 100 mln dol. Ani złotówka nie trafiła do stoczniowców.
Rozgłośnia nie miała oficjalnego pozwolenia na zbiórkę. Wczoraj minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiedział, że "podda szczegółowej analizie" doniesienia w sprawie Radia Maryja. Episkopat Polski zajmie się mediami ojca dyrektora po świętach wielkanocnych.

źródło

Rydzyk się broni
Ojciec Rydzyk ciągle walczy

Sytuacja toruńskiej rozgłośni osiągnęła punkt krytyczny. Po zdecydowanej i bezprecedensowej reprymendzie Stolicy Apostolskiej, a także ostrych listach Rady Stałej Episkopatu, Rady Etyki Mediów, marszałka Sejmu, dramatycznym apelu Marka Edelmana w sprawie nienawiści, ksenofobii, antysemityzmu, po ujawnionych przez "Gazetę" giełdowych operacjach Radia Maryja, w których ojcowie z rozgłośni przetrwonili miliony złotych zebranych na ratowanie stoczni, ktoś musi wreszcie coś zrobić. Ale czy znajdą się odważni?

Ojciec Rydzyk od lat posługuje się tą samą metodą. Każde zastrzeżenie wobec siebie i swej rozgłośni nazywa "atakiem na Kościół zorganizowanym przez obce centrale antyewangelizacyjne i antypolskie", zaś stanowisko Watykanu skrzętnie przemilcza. "Kłamstwo i manipulacja" - to jego ulubione słowa, podczas gdy on sam i jego medialne imperium posługują się nimi ciągle. Dość przypomnieć obrzydliwe ataki i pomówienia wobec Lecha Wałęsy, Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Czesława Miłosza, wystarczy przytoczyć żałosne interpretacje słów Jana Pawła II w sprawie Unii Europejskiej.

Wczoraj w Telewizji Trwam obejrzałem zdumiewający reportaż o. Jana Króla, kasjera Radia Maryja, na temat o. Konrada Hejmy, byłego opiekuna polskich pielgrzymów w Rzymie. Choć o. Hejmo ma zakaz publicznych wypowiedzi wydany przez prowincjała dominikanów po ujawnieniu przez IPN współpracy Hejmy z SB, dominikanin z perlistą swadą opowiada w TV Trwam o swej zażyłej przyjaźni z Janem Pawłem II, milionach polskich pielgrzymów, których przyprowadził przed papieskie oblicze, wspólnych mszach w prywatnej kaplicy i posiłkach.

Mówiąc o Benedykcie XVI, Hejmo dawał do zrozumienia, że nowy papież to już nie to samo. - Ratzinger jest profesorem, więc ma inne podejście - stwierdził. - Jest z ludźmi na dystans, podczas audiencji generalnych nie ma podchodzenia grup i "bacia mano", pocałunków w rękę, żaden śmiertelnik nie może wziąć udziału w prywatnej mszy porannej, zaś papież jada sam.

Wypowiedzi Hejmy na temat Jana Pawła II były bogato ilustrowane zdjęciami ze spotkań Papieża z o. Rydzykiem i pozdrowieniami dla Rodziny Radia Maryja bodaj z roku 1996 r. Wymowa reportażu była jasna: Jan Paweł II kochał i popierał Radio Maryja, bo to był nasz Papież, Polak, a nowy, cóż... Nie dość, że profesor, to do tego Niemiec. Gdyby żył Jan Paweł II, z pewnością nie czepiałby się o. Rydzyka.

Dzisiejszy "Nasz Dziennik" publikuje list Zespołu Wspierania Radia Maryja. Czytamy to, co zwykle:

"Obserwujemy stałe atakowanie Radia Maryja. Jest ono trwałym elementem walki z Kościołem katolickim. Występujące ostatnio nasilenie agresji świadczy wyraźnie o podjętej nowej, zorganizowanej akcji, która w zamyśle uczestniczących w niej ma doprowadzić do zdyskredytowania katolickiej rozgłośni".

Trudno powiedzieć, czy zdaniem sygnatariuszy listu w tej "zorganizowanej akcji" bierze udział także Watykan, bo na temat reprymendy Stolicy Apostolskiej nie ma ani słowa. Zespół Wspierania Radia Maryja rozprawia się natomiast z zarzutem podniesionym m.in. przez Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej: "Rozpowszechniane są opinie o jednostronnym zaangażowaniu Radia Maryja w sprawy polityki. Najpierw trzeba jednak zauważyć, że w codziennych audycjach informacyjnych i publicystycznych emitowanych przez publicznych i prywatnych nadawców wręcz uprawia się nagonkę na władze wybrane w Polsce w demokratycznych wyborach. Jakże często owe środki przekazu uczestniczą w rozpowszechnianiu nieprawdy, w formułowaniu bezpodstawnych ocen krytycznych, w burzeniu.

Gdzież więc mogą spotkać się w rzeczowej i spokojnej dyskusji przedstawiciele rządu z wyborcami? Gdzież mogą przedstawić swój program, uzasadnić jego realizację? W takich sytuacjach jak opisana wyżej obowiązkiem katolickich środków przekazu jest zapewnienie elementarnego prawa do rzetelnej komunikacji społecznej, do prawdziwej informacji. To prawo należy się nam wszystkim wobec opanowania większości środków przekazu przez tzw. elity finansowe i polityczne".

Zespół broni Radia także przed zarzutami antysemityzmu. Nazywa je "kłamstwami", zaś przypisywanie cech antysemickich ostatniemu felietonowi Stanisława Michalkiewicza - "zwykłym oszczerstwem".

Michalkiewicz mówił w Radiu Maryja: "Od tyłu zachodzą nas Judajczykowie, próbując wymusić na naszym rządzie zapłatę haraczu zwanego dla niepoznaki rewindykacjami (...). Wszelkie próby smarowania tego tłustego połcia pieniędzmi wyłudzonymi od Polski (...) są nie do pogodzenia z obroną narodowego interesu". Organizacje żydowskie felietonista nazwał "przedsiębiorstwem Holocaust".

Ojciec Rydzyk i jego rozgłośnia są jak dotąd nie do ruszenia. Dotychczas były dwie tego przyczyny - strach lub aprobata znacznej części hierarchów i zwierzchników zakonnych.

Strach można po ludzku wytłumaczyć. Rydzyk jest potężny, ma za sobą wierną rzeszę słuchaczy, więc biskupi bali się awantury. Natomiast ciche lub otwarte wspieranie Radia Maryja ze strony części hierarchii wskazywało na głęboki podziału w polskim Kościele. Może teraz stanowczy głos Stolicy Apostolskiej zjednoczy polskich biskupów i doda im odwagi.
źródło
Ziobro zajmuje sie Radiem Maryja
Ziobro zajmie się Radiem Maryja

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro "podda analizie" sprawę pieniędzy zebranych przez Radio Maryja na ratowanie Stoczni Gdańskiej, a przeznaczonych na nieudaną inwestycję giełdową.

W sobotę "Gazeta" opisała, jak kilka lat temu o. Jan Król, najbliższy współpracownik dyrektora Radia Maryja, stracił na giełdzie miliony złotych z darowanych przez słuchaczy świadectw NFI. Dochodzenia w sprawie zbiórki dwukrotnie odmawiała prokuratura toruńska i raz - gdańska.

Czy były wtedy podstawy do podjęcia postępowań? Tym minister się zajmie "w szczególności" - poinformował rzecznik Ziobro.

Zdaniem Marka Rosińskiego z warszawskiej kancelarii Baker & McKenzie podstawy do postępowań prokuratorskich były oczywiste: - Zasady zbiórek publicznych określa ustawa. Cel zbiórki nie może zostać zmieniony w jej trakcie. W przypadku pieniędzy zebranych na stocznię doszło do złamania prawa, ponieważ środki zostały przeznaczone na inny cel.

Wszczęcia śledztwa zażądali w niedzielę liderzy opozycji. - Minister Ziobro stoi przed trudnym dylematem - mówił Jan Rokita. - Po jednej stronie uczciwość, po drugiej skrajna polityczna lojalność wobec swych popleczników z Torunia.

Radio Maryja potwierdziło w sobotę informacje "Gazety". Podało, że "warszawska prowincja redemptorystów pozyskała świadectwa udziałowe NFI". Jednak w protokole obrad Kapituły Generalnej Prowincji z lutego 2002 r. - do którego kopii dotarliśmy - żadnych informacji o tym nie ma. Zanotowano jedynie słowa o. Rydzyka: "Co do Stoczni - zajmowali się tym świeccy (nikt z Ojców), a Radio udostępniło jedynie subkonto; ci, którzy chcieli, otrzymali pieniądze z powrotem (jeśli ktoś wykazał wpłatę)".

Ustępujący prowincjał o. Edward Nocuń ubolewał wtedy, że "nigdy nie został poinformowany o stanie finansowym Radia Maryja".
źródło]

Zobaczymy czy Ministra Ziobro stać na obiektywizm. Czas pokaże czy głowa Świetej krowy w końcu poleci. Trzymajmy kciuki za Ministra
poniedziałek, 10 kwietnia 2006
Nasz Dziennik znalazł kolejnego wroga

Włoska gazeta "La Repubblica" oskarżyła Radio Maryja o emitowanie treści przypominających "nazistowską propagandę". Pisząc w sobotnim wydaniu o liście nuncjatury apostolskiej w Warszawie w sprawie Radia Maryja gazeta uznała, że jest to "czołowe zderzenie Stolicy Apostolskiej i skrzydła integrystów polskiego katolicyzmu". Gazeta przekonywała też, że "antysemickie komentarze [wygłaszane w toruńskiej rozgłośni - red.] przypominają nazistowską propagandę". Stwierdzono w niej także, że sprawa poruszona w liście nuncjatury pokazała "dwie dusze Polski - liberalną i narodowo-konserwatywną".
W ten sposób pismo podzieliło nasz kraj na Polskę nowoczesną i europejską, oraz Polskę prowincjonalną, "narodowo-konserwatywną, nieufną wobec Europy i nowoczesnego świata, naładowaną wrogością wobec kultury żydowskiej".
"La Repubblica" oskarżyła też ojca Tadeusza Rydzyka, że odrzuca on nie tylko laicyzm, ale także Kościół Jana Pawła II i Benedykta XVI. "Marzy o Kościele przedsoborowym. Przede wszystkim zaś wszędzie widzi haniebne żydowskie spiski przeciwko katolickiemu narodowi polskiemu" - wmawiała swym czytelnikom włoska gazeta.
BM, PAP
źródło

Szanowno redakcjo Naszego Dziennika, "La Repubblica" nic nikomu nie wmawia tylko pisze prawdę

sobota, 08 kwietnia 2006
Polacy źle oceniają Radio Maryja
Radio Maryja nie powinno angażować się w politykę - tak sądzi aż 89 proc. Polaków. Jednocześnie 62 proc. uważa, że katolickie radio jest w Polsce potrzebne



Błyskawiczny sondaż "Gazety" zrobiliśmy w dzień po upublicznieniu listu nuncjusza apostolskiego wzywającego Episkopat i zakon redemptorystów do ukrócenia politycznych zapędów o. Tadeusza Rydzyka. Przeciwni zaangażowaniu Radia Maryja w politykę są wszyscy: i młodzi, i starzy, kobiety oraz mężczyźni, wieś i miasto. Nawet wyborcy bliskiego dziś radiu PiS w trzech czwartych są przeciw takiemu zaangażowaniu. Tylko 3 proc. pytanych nie miało zdania.

Polakom nie podobają się także częste od ostatnich wyborów występy liderów PiS - w tym premiera i ministrów - w radiu. W tym jednak wypadku elektorat PiS różni się od reszty badanych - 48 proc. popiera wizyty polityków swojej partii u o. Rydzyka, a przeciw jest 36 proc.

Krytyka Radia Maryja zintensyfikowała się po emisji przez tę rozgłośnię antysemickiego felietonu Stanisława Michalkiewicza. Zaprotestował w liście Marek Edelman - ostatni żyjący dowódca powstania w getcie warszawskim, a po jego apelu także abp Tadeusz Gocłowski i PiS-owski marszałek Sejmu Marek Jurek.

Polacy chcą jednak mieć katolickie radio, ale - jak pokazują wyniki naszego sondażu - nie powinno ono być upolitycznione. Za katolicką rozgłośnia są nawet grupy, które takiego radia same raczej nie słuchałyby: ludzie młodzi, z dużych miast czy osoby z wyższym wykształceniem. Przeciw są tylko wyborcy SLD.

PBS DGA dla "Gazety", 7 kwietnia, próba reprezentatywna 500 osób, sondaż telefoniczny, błąd statystyczny +/-4,4 proc.
źródło
czwartek, 06 kwietnia 2006
Nie potrzebny burdel
DEBATA BEZ SENSU
Barbara Stawarz, PAP (aktualizacja 11:45)

Sejm zdecyduje dziś o swoich losach. Wynik głosowania jest prawie przesądzony - wniosek PiS o samorozwiązanie nie zostanie przegłosowany, bo popierają go tylko PiS i SLD. - Wyłączcie radia i telewizory podczas transmisji - mówi Jan Rokita, wiceprzewodniczący Platformy. O wyniku dyskusji parlamentarzystów można zatem... przeczytać i przekonać się czy dzisiejsza debata to "męska rozmowa" polityków.

Konwent Seniorów zdecydował, że w Sejmie odbędzie się debata nad wnioskiem o samorozwiązanie Sejmu. Wicemarszałek Sejmu Marek Kotlinowski (LPR) domagał się, aby nie było debaty, a jedynie głosowanie. Kotlinowski zapowiedział, że rozważy ponowienie swojego postulatu na sali sejmowej, tuż przed planowaną debatą. Zaznaczył, że chce się jeszcze skonsultować w tej sprawie z kolegami z Ligi. Kotlinowski dodał, że podczas Konwentu jego pomysł, aby nie przeprowadzać debaty, poparli przedstawiciele PO oraz PSL.

Debata ma się rozpocząć ok. godz. 13, a głosowanie zaplanowano na popołudnie.
KOMENTARZE:

Edmund Wnuk Lipiński, socjolog, w rozmowie z TVN24 powiedział, że apel kardynała Dziwisza o pojednanie nie padł na podatny grunt. - Negocjacje PIS - PO należałoby zacząć od początku. Nie ma także pewności, że uda się w wyborach osiągnąć stabilną większość - dodał Wnuk Lipiński.

Marek Kotlinowski, wicemarszałek (LPR), powiedział, że racjonalne byłoby przegłosować bez dyskusji wniosek o skrócenie kadencji i ten czas poświęcić na przykład na sprawy związane ze służbą zdrowia. Jego zdaniem, debata nad samorozwiązaniem, to będzie "parę godzin dyskusji, parę godzin emocji, zupełnie niepotrzebnie"

Andrzej Lepper, wicemarszałek (Samoobrona): Niech się w końcu PiS zdecyduje, bo się sam zakiwa. Głosowanie pokaże, które partie obawiają się utraty wpływów i stołków - mówił dla TVN24 Lepper. - Jeśli PiS twierdzi, że Samoobrona to zło konieczne to niech idzie na drzewo. Samoobrona nie będzie dla PiS maszynką do głosowania.

Wojciech Olejniczak, wicemarszałek (SLD): Warto porozmawiać, bo to jest rozmowa nie tylko o tym co było, ale i o tym co przed nami - mówił w rozmowie z TNV24 przewodniczący SLD. - Jest kryzys w Sejmie, gdyż rząd nie ma większości, trudno w ostatnim czasie znaleźć konsensus i wiele spraw leży - dodał. - Ani PiS ani Platforma na wiele pytań związanych z funkcjonowaniem państwa nie odpowiada, co mnie bardzo dziwi. Niepokojące jest też milczenie prezydenta. Lech Kaczyński dotychczas nie wypowiedział się na temat możliwej koalicji PiS - Samoobrona. Warto, żeby prezydent był obecny w polityce krajowej - mówił Wojciech Olejniczak.
źródło

Źygać mi się chce jak na to patrze.Nie bedę się poniżał i komentował tego co wyprawiają debile w Sejmie


1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9